przeciwko...

- Doktor nic ci nie powiedział?

z jego uścisku, ale przytulał ją coraz mocniej. - Nie kocham
Spośród trzech młodych mężczyzn w towarzystwie aż dwóch uznało nieobecność panny Stoneham w niedzielne popołudnie za niemiłe zrządzenie losu - świat stał się przez to pusty i zdecydowanie mało ciekawy. Giles snuł się bez zapału między ruinami klasztoru, zauważając, że atmosfera tego miejsca doskonale oddaje jego ponury nastrój. Potem, z przyczyn bardziej prozaicznych, przyjął zaproszenie Diany i Arabelli na spacer po lesie - jeśli nie ma tu obiektu jego westchnień, może z dwojga złego towarzyszyć dziew¬czętom.
- Szkoda, że panna Stoneham nie może nam towarzyszyć. - Zamilkła na chwilę, a potem zapytała: - Bello, jak ona ma właściwie na imię?
- Przecież musimy być w szkole o trzeciej!
głowy, Ŝe dzwonił do niego z prośbą, by wpadł przy okazji.
sam to już dawno zaproponował. Uważa, iż powinniście poznać
- Może usiądziesz? - Wskazał na jeden z dwóch skórzanych
sytuacja stawała się coraz bardziej groźna. Tym groźniejsza, Ŝe dopasowane dŜinsy
Zanim zdąŜyła rozwinąć ten wątek, on był juŜ nad nią, wsparty na łokciach.
- Nie życzy sobie pani o tym rozmawiać?
Clemency uśmiechnęła się z wdzięcznością i odeszła do swojego pokoju. Mimo to jeszcze długo nie mogła zasnąć. Siedziała na łóżku z podciągniętymi pod brodę kolanami i wpatrywała się w trzaskający na kominku ogień. W pokoju było ciepło i przytulnie, w oknach wisiały ciężkie zasłony, na łóżku pyszniła się gruba różowa narzuta, a na podłodze leżał puszysty dywan. Ale jedyne, co Clemency widziała, to ciągnący chłodem pokoik na poddaszu, z wąskim łóżkiem przykrytym cienką kapą. Tam zostawiła swoje marzenia.
nazajutrz niczego nie będzie Ŝałował. A najwaŜniejsze, co powinnaś dostrzec, to to,
- Chodź ze mną - namawiała go Lizzie. - Daj rączkę.
Mark, działając pod wpływem czegoś większego niŜ instynkt, powodowany

    
- Bo grozi jej niebezpieczeństwo! - wybuchnął w końcu Alec, mając wszystkiego

wartości lub atu, a zwycięska para zyskiwała wówczas jeden punkt. Ponieważ chodziło o
- Tam! - Jeden z ludzi wskazał ciemny kształt przemykający obok steru białego jachtu.
nie zrujnowałem życia żadnej dziewicy!
- Nie. Do tej pory ryzykowałam tylko własne życie, ale teraz... nie dam rady.
Skinęła lekko głową i ruszyła w stronę wyjścia. Była w pełni świadoma, że jeśli jej żądanie zostanie spełnione, osiągnie wreszcie cel. Jeśli zaś nie, najprawdopodobniej zostanie zabita. Wzięła kilka głębokich, spokojnych oddechów. Kiedy już odzyskiwała panowanie nad sobą, naprzeciw niej jak spod ziemi wyrósł Edward.
Słysząc to, gwałtownie wyprostowała się w fotelu.
- Nie patrz na mnie w ten sposób, lepiej sprawdź, czy woda już się gotuje. Podniósł się
Lubił tego zwierzaka… Znalazł go kiedyś z Krystianem. Miał połamaną łapkę i
ale wciąż nie jestem szczęśliwy. Miałem coraz więcej, a jednak nie mogłem...
stiukowymi kwiatami lilii na czerwonym tle. Pomiędzy dwoma okienkami dostrzegła okrągły
- Na pewno – uciął.
sobie wyobrazić korpulentnego, łysawego ambasadora na czele armii. Lieven ledwie się
Wtedy go zobaczyła. Na małej, welurowej sofie, pośród pękatych poduszek, spał Edward. Zaklęła cicho i natychmiast opuściła broń. Przez chwilę przyglądała mu się ze swojego miejsca. Wyglądał na zmęczonego. Bez butów i marynarki, z rozwiązanym krawatem, był naprawdę rozczulający, miała więc ochotę przykryć go kocem i tak zostawić. Zmieniła jednak zdanie. Pomyślała sobie, że drzemanie na niewygodnej sofie nie pasuje do wizerunku pożeracza damskich serc. Edward na pewno poczułby się okropnie, gdyby rano ktoś go tak znalazł. Postanowiła go obudzić, ale przedtem poszła schować pistolet. Nie chciała, by zobaczył go w jej dłoni. Po co ma go drażnić i niepotrzebnie przypominać o tym, o czym pewnie wolałby zapomnieć. Wróciwszy od saloniku, przyklękła obok sofy i delikatnie położyła dłoń na jego ramieniu.
Nie reaguj! Nie daj po sobie poznać, że cokolwiek czujesz! - powtarzała w myślach jak zaklęcie. On zaś nie naciskał, do niczego jej nie zmuszał i niczego się nie domagał, tylko spokojnie poznawał jej smak. Był tak blisko, że z rozkoszą chłonęła ciepło jego ciała i świeży zapach wody kolońskiej, której dominująca nuta kojarzyła jej się z rześkim morskim powietrzem. Nie była przygotowana na tak intensywne doznania. Mocno zacisnęła pięści i walczyła ze sobą, by nie pokazać, co się z nią dzieje.

©2019 www.omnes.na-rysunek.dlugoleka.pl - Split Template by One Page Love